Bohaterem kolejnego wykładu dra Tomasz Kisiela w Galerii Sztuki Miejskiego Ośrodka Kultury był wielki malarz hiszpański Francisco Goya y Lucientes. Artysta urodził się w 1746 roku w Feundetodos, niewielkiej miejscowości położonej w pobliżu Saragossy (dla Polaków znanej choćby z powieści Jana Potockiego pt. „Rękopis znaleziony w Saragossie”). Zmarł we francuskim Bourdeaux w 1828 roku.

Francisco Goya był bardzo płodnym artystą. Przez ponad pół wieku swojej pracy zawodowej stworzył około 700 malowideł, 280 grafik i około 1000 rysunków. Wiele z jego prac weszło do popularnego kanonu dzieł sztuki rozpoznawalnych pod każdą szerokością geograficzną nawet przez ludzi nie związanych zawodowo ze sztuką. Któż bowiem nie zna dwóch obrazów pt. „Maja naga” i „Maja ubrana”?, z których pierwszy wywołał skandal swoją odwagą w prezentowaniu kobiecej nagości. „Rozstrzelanie powstańców madryckich” z 1814 roku ma taką samą siłę wyrazu, jak powstała ponad 100 lat później „Guernica” innego wielkiego malarza hiszpańskiego Pabla Picassa. Podobnie jest z grafikami. Ich cykle pt. „Okropności wojny” i „Kaprysy” ciągle budzą zachwyt i poruszają najtajniejsze zakamarki duszy ludzkiej.

Na twórczość Goi miała na pewno jego sytuacja życiowa oraz losy jego ojczyzny. W połowie swojego życia ciężko zachorował w następstwie tracił stopniowo słuch. Choroba izolowała go od otoczenia i jego sztuka ewoluowała w stronę tragizmu, coraz mocniejszego dramatycznego wyrazu.

Życie artysty przypada ponadto na bardzo ciemne, tragiczne lata Hiszpanii. Był świadkiem ścierania się sił postępowych i wstecznych, słabości rządów nieudolnego Karola IV, upadku politycznego i gospodarczego potężnej w swoim czasie Hiszpanii, nędzy ludu. Widział działalność sądów inkwizycji, walkę ludu hiszpańskiego z francuskim najeźdźcą, okropności wojny i bestialstwa stron konfliktu. Wszystko to znajdowało wyraz w jego twórczości, ale przede wszystkim jest ona zapisem jego własnych sądów, odczuć, przeżyć i niepokojów.

Swego rodzaju kluczem do twórczości Goi jest grafika z cyklu „Kaprysy” pod tytułem „Gdy rozum śpi, budzą się demony”. Za plecami śpiącego mężczyzny (alter ego samego Goi) wyłaniają się z jego snów i myśli zjawy, fantastyczne postaci zwierząt. Czuje się w tej pracy udrękę artysty, jego walkę z postępującą głuchotą izolującą go od otoczenia.
Swoją sztuką służył kolejnym władcom Hiszpanii: Karolowi IV, uzurpatorowi Józefowi Bonapartemu, Ferdynandowi VII. Był ich oficjalnym malarzem dworskim. W swoich portretach skupiał się na dociekliwej analizie szczelnie zamkniętej jaźni modela. Był mistrzem wyrażania duszy poprzez spojrzenie. Pomijał wszelkie akcesoria, tło, by skoncentrować się bez reszty na modelu. Często jego portrety nie wzbudzały entuzjazmu ich bohaterów. W portretach ujawniał swój materializm wyzbyty wszelkiej nadziei. Do tego modele musiały znosić jego humory, wybuchy niepohamowanej złości. Choroba sprawiała, że stawał się coraz większym, portretowani doceniali jednak jego mistrzostwo i mimo to nie rezygnowali z pozowania. Na krytyczne uwagi dotyczące portretów odpowiadał: „Świat jest maskaradą; twarz, strój, głos – wszystko jest kłamstwem. Każdy udaje kogoś, kim nie jest, wszyscy zwodzą wszystkich, nikt nie zna siebie samego”.

Jego twórczość trudno zakwalifikować jednoznacznie. Była na pewno realistą, gdyż obrazował rzeczywistość zgodnie z wiedzą i widzeniem. Był ekspresjonistą, gdyż w artystycznej formie przekazywał swoje odczucia, przeżycia i doznania: lęk, samotność i osamotnienie. W końcu był także nadrealistą, gdyż sięgał do podświadomości, wizji, odkrywał skrywane namiętności.

Postać Francisco Goi stała się kanwą dwóch wybitnych filmów Carlosa Saury „Goya” z 1999 roku i Milosa Formana „Duchy Goi” z 2006 roku oraz sztuki teatralnej Antonio Buero Valejjo pt. „Gdy rozum śpi, budzą się demony” z 1968 roku. Polską prapremierę tego dramatu przygotował w 1976 roku w warszawskim Teatrze na Woli Andrzej Wajda a kreacją aktorską zachwycił widzów grający główną rolę Tadeusz Łomnicki.

fot. Andrzej Janiec

 

Galeria zdjęć