Kolejnym bohaterem wykładu dra Tomasza Kisiela z wydziału sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego był francuski postimpresjonista Henri Toulouse-Lautrec (1864 – 1901). Malarz i grafik, który wywarł ogromny wpływ na podniesienie do rangi sztuki plakatu.

Jego rodzicami była para kuzynów. Zwyczaj zawierania małżeństw w kręgu rodzinnym Toulouse wynikał z chęci utrzymania majątku w stanie nierozproszonym. Jednak w przypadku Henriego był przyczyną poważnych defektów genetycznych. Miał koszmarne dzieciństwo, rozwijał się wolniej od rówieśników, stale na coś chorował i łamał kości. Seplenił się, ślinił, stale pociągał nosem, a do chodzenia potrzebna była mu laska. Jego tors i górne partie ciała były w normalnych proporcjach. Miał jednak anormalnie krótkie kończyny dolne. Stąd jego niewysoki wzrost, nie osiągnął bowiem 150 centymetrów.

Z pewnością te jego wady przyczyniły się do choroby alkoholowej oraz wyjątkowej nadwrażliwości i środowiska, w jakim obracał się artysta. Jako dorosły człowiek był częstym bywalcem domów publicznych, spelunek, podejrzanych kabaretów. Jego najwierniejszymi modelkami były prostytutki i tancerki. Uwielbiał nocne życie i uwodzicielskie kobiety, które na stałe wpisały się w jego malarstwo.

Od zawsze pasjonował się malarstwem i sztukami plastycznymi. Od 1882 rozpoczął więc studia malarskie w École des Beaux Arts w Paryżu. W 1887 urządził na Montmartre własną pracownię. Geniuszu jego obrazom dodawał doskonały zmysł obserwacji.
Swoje wędrówki po paryskim półświatku przenosił na płótno obrazów i plakaty. Ukazywał obyczajowość, psychologiczną charakterystykę przedstawianych postaci. Nieobce były mu też elementy karykatury. Świat w jego pracach jest zdeformowany, przez co często zacierają się granice między sceną a życiem. Zamierzony efekt groteski demaskuje prawdę. Kompozycje jego plakatów są intrygujące, ale i harmonijne. Uwagę zwracają przede wszystkim kolory – Toulouse stosuje tylko cztery.

W chwili śmierci w 1901 r. miał zaledwie 37 lat. Ponieważ był mało atrakcyjnym mężczyzną odwiedzał burdele. Tam od prostytutek zaraził się syfilisem, na który w końcu umarł. Popadł też w alkoholizm, bywał agresywny i miewał halucynacje. Przed śmiercią trafił do zakładu dla obłąkanych.

Mimo krótkiego życia zdążył zostawić po sobie 275 akwareli, 369 wydruków (w tym plakatów), 737 obrazów i blisko 5000 rysunków. W historii sztuki zapisał się jako przedstawiciel postimpresjonizmu i nieoceniony plakacista.

Jego prace – jeśli gdzieś się pojawią w sprzedaży – osiągają zawrotne ceny. Kilkanaście lat temu obraz Praczka został sprzedany w domu aukcyjnym Christie's za przeszło 22 mln dolarów.

Zainteresowanych życiem i twórczością Henriego Toulouse-Lautreca odsyłamy do książki „Moulin Rouge” Pierra La Murea, francuskiego pisarza i reportera oraz mini albumu polskiej edycji Taschen pióra Mattiasa Arnolda pt. Toulouse Lautrec.

I na koniec zdanie malarza o samym sobie: „Pomyśleć tylko, że nigdy nie zostałbym malarzem, gdyby moje nogi były odrobinę dłuższe”.

 

fot. Andrzej Janiec

 

Galeria zdjęć